1.O szacunku

Czym właściwie jest szacunek? Tak często używamy tego słowa, jednak jego najprostsza, spontaniczna interpretacja,może przynieść pewne trudności. Szacunek niekoniecznie wiąże się z akceptacją. Możemy kogoś / coś szanować, ale tego nie akcpetować, nie uznawać. Zazwyczaj szacunku uczą nas rodzice, a przynajmniej powinni. Oczywiście, pierwszy jest szacunek do nich właśnie a przy tym do wszystkich ludzi. Szacunek do mienia swojego i cudzego. Szacunek do czyjejś pracy, czasu. Szacunek dla samego siebie.

Chyba nieobca jest przyśpiewka, jak to młodzież nie szanuje starszych? ,,Ach, ta dzisiejsza młodzież”? Ile to już razy słyszałam tą maksyme. Mimo, że szacunek dla innych, szczególnie dla starszych był mi wpajany od dziecka, wiele razy , i to właśnie w dzieciństwie, nasłuchałam się jaka to jestem niegrzeczna czy jak to nie mam szacunku. Przykład? Mamrotałam ,,dzień dobry”. Ze zwykłej nieśmiałości. Zrodzonej z…. szacunku. Ot, błędne koło. Drugi przykład? Zaczęłam (na spokojnie) bronić się, niesłusznie oskarżona o czyn, którego nie popełniłam. Mimo, iż racja była po mojej stronie a ja nawet przez chwilę nie podniosłam głosu, zostałam srogo skarcona za bezczelność, krzyki i brak szacunku. Trzeci przykład? Sąsiadka naskoczyła na mnie pod blokiem i nie dając dojść do słowa, rozpoczęła głośną tyradę pod moim adresem, jak to ja psa nie pilnuje i migdale się pod klatką a biedne zwierze cierpi i biega samo po podwórku ( do dziś nie mam pojęcia, z kim mnie pomyliła albo tez co ją podkusiło by wymyślać takie bzdury). Po kilku daremnych próbach wtrącenia choć słówka i przerwania na moment tej bezsensownej i mało adekwatnej tyrady- wrzasnelam. W zasadzie wykrzyczałam, ze nie mam ochoty wysluchiwac takich klamstw. Zostalam zwyzywana od chamskiej gówniary a koleżanka owej sąsiadki na drugi dzień, w sklepie, przy masie ludzi, zaczęła głośno besztać moją babcie, jaką to ma paskudną, rozpustną, piekielną córkę (wzięła Babcie za moja Mame). Nie muszę chyba mówic jak oszołomiona i smutna była moja babcia po czymś takim?

Co do dwóch ostatnich przykładów, wychodzi na to, że szacunkiem w oczach tych osób, byłoby moje pokorne słuchanie i przyjmowanie bezpodstawnych i nieprawdziwych oskarżeń. Tyle, że wtedy byłby to brak szacunku dla SAMEJ SIEBIE.

A co z szacunkiem…dla mnie? Dlaczego ludzie oczekują, że będę ich szanowała kiedy sami nie mają zamiaru szanować mnie? Skoro tak oczekują szacunku dla nich, to czy nie uczono ich, aby również szanować innych?

No dobrze, wiem. Starsi (nie wszyscy, nie wszyscy!) ludzie = inne czasy. Oni szanowali dorosłych, a Ci mogli po nich jechać jak po szmacie. No to skończyli X lat i teraz sami mogą się odkuć. Ale to niestety jest ….głupie. Bo wtedy nie do końca mogę nazwać takie osoby „dobrymi”. Bo jak człowiek jest dobry, nie ma ochoty ani żadnego celu w byciu przykrym dla innych bez powodu- albo z powodu błahego.

Idąc tym tropem dalej- skoro ludzie nie szanują innych a oczekują szacunku dla siebie= siebie szanują. I to wcale nie muszą być starsze osoby. Nie braknie wkoło ludzi w moim wieku, którzy mają niesamowite, wygórowane oczekiwanie względem ich samych: szacunek przede wszystkim, to jest: bądź dla tej osoby miły, uprzejmy, pomocny, miej dobre rady, działaj i oceniaj z jego punktu widzenia- i jest pięknie. Tyle, że w drugą stronę to już nie działa.

Zastanawiam się, co te osoby wyniosły z domu? Czy rodzice włożyli dużo wysiłku ucząć dziecko szacunku, ale coś poszło nie tak i nauka poszła w las? Czy też dziecko rozpieszczano, stawiano na pierwszym miejscu i takie książątko postępuje teraz tak a nie inaczej?

Nie wiem. Jakkolwiek by nie było- przykro mi drodzy rodzice, ale Wasze dziecko Szacunek umie jedynie przyjmować.

I taki zwykły, życiowy przykład: szacunek w miejscu publicznym. Zawsze się zastanawiam, co zrobiłam kasjerce, która na mnie warczy, Pani w urzędzie, która mnie ignoruje, kierowcy autobusu, który nie chce sprzedac mi biletu,nauczycielce, ktora jest złoślliwa (zakładam przypadki w ktorych nie mam sobie nic do zarzucenia, spokojnie). Czy to moja wina, że macie zły humor? Albo wykonujecie prace, która Was nuzy, nie satysfakcjonuje? W jakimś sensie, większość zawodów wymaga interakcji między ludzkiej. Jak będziecie na starcie niemili, złośliwi (czyli po prostu: nie będziecie mnie szanowali) to zrobi Wam się lepiej ? Co mi pokażecie, władze? Czy to cokolwiek zmieni? Owszem, będzie mi przykro i wam też być powinno, jeśli wszystko z Wami w porządku.

Nie dodaje sobie skrzydeł. Nie mam krystalicznego sumienia. Są osoby, których nie szanuje- w większości przypadków coś na ten brak szacunku wpłynęło. Ale z założenia, szacunek należy się drugiemu człowiekowi. Po prostu.

I mam to szczęście, że większość osób starszych ode mnie (i w ogóle takich, które nazywa się „starszymi”) to wspaniałe, mądre i ciepłe osoby, które mogę stawiać za wzór.

Na zakończenie- śmieszna sytuacja a propos szacunku z przed paru lat. Siedziałam sobie na puściutkim przystanku, tuż na skraju ławki, zajmując jedno z 4 miejsc. Po chwili na przystanek przyszły trzy panie w wieku mocno zaawansowanym (ale charyzmy im nie brakło, oj nie…). Zaczęły głośno rozmawiać, ale nawet nie pamiętam o czym. W pewnym momencie, do przystanku podszedł facet, około 19 letni, ubrany na czarno i zerknal na rozkład. Nawet nie potrącił owych dam, ale rozmowa umilkła a ja kątem oka zobaczyłam na ich twarzach lekki foszek. Jedna z nich odezwała się śpiewnie:

-Chłopcze, masz zegarek?

Chłopicze zerknęło lekkim wytrzeszczem na Trzy Gracje i mruknęło:

-Nieeee.

I poszło.

Na tym mogłaby się skończyć sytuacja, gdyby nie reakcja owych Pań.

Gracja 1:- Jaka ta młodzież jest BEZCZELNA, to aż ręce opadają!!!

Gracja 2: – Chodzi to takie, niebezpieczne, nie wiadomo czy nie naćpane, jak on się do starszych zwraca, to po prostu słów brakuje!

Gracja 3(hit!) (PODKREŚLAM, ŻE JEJ WYPOWIEDŹ CYTUJĘ, I NAWET OCENZURUJĘ):- Jakbym to takiemu k**** w mordę tym parasolem przypie******* to by k**** zębami dupskiem srał, o !

Mówiąc to, Gracja 3 energicznie wymachiwała trzymaną w ręku składaną parasolką, srogo marszcząc brwi.

Przyznam, że w tym momencie lekko skuliłam się w sobie i zaczęłam w głowie cichutką modlitwę  o szybszy przyjazd autobusu. Taak, już widziałam jego piękny, żólty kolor na zakręcie. I wtedy….

…wtedy oczy Trzech Gracji zwróciły się na mnie

Gracja 1: -Taaaaak….(powoli, smakując i ważąc słowa)….ta młodzież….(juz widziałam, ze szuka broni cięższego kalibru)

Gracja 2:-A jak się to….(po chwili zastanowienia) rozsiada, to, to….!

Gracja 3:-A no a już nie powiem, że….

Tu uratował mnie autobus nr 6. Wskoczyłam, wcisnęłam się na siedzenie przy kierowcy a w uszy wetknęłam słuchawki. Na szczęscie,Gracje czekały na inny autobus, nie dowiedziałam się więc, jaka to jestem (albo nie jestem).

Ciao:D

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s